Aktualności

Prawo Kalego po tarnobrzesku

Jeden z głównych bohaterów powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy” przeszedł do historii twierdząc, że „Kali ukraść krowę, to dobrze, a jak ukraść Kalemu krowę, to źle”.Wyznawcą tej samej moralności stał się Grzegorz Kiełb, który zmieniając stołek redaktora „Niecodziennika” na fotel prezydenta miasta zmienił (i to 180 stopni!) swoje poglądy  w sprawie jawności oświadczeń majątkowych. I nawet w tym jest zupełnie … niekonsekwentny. 

Do rzeczy. Jeszcze niedawno, bo zaledwie rok z okładem, „redaktor” Grzegorz Kiełb był żarliwym orędownikiem jawności oświadczeń majątkowych. W Niecodzienniku (nr 4/2014) pisał tak:

nc3_0c4f2.JPG

  


Rok temu u pana Kiełba nastąpiły zmiany. Dużo zmian. Zamienił stołek „redaktora” na fotel prezydenta miasta. Zmienił także likwidatora Kopalni Siarki Machów SA. A ja postanowiłem sprawdzić, czy zmienił również poglądy w kwestii jawności oświadczeń majątkowych tegoż likwidatora.

Okazało się, że … zmienił, bo nie opublikował w Biuletynie Informacji Publicznej  oświadczenia majątkowego nowego likwidatora kopalni Wojciecha Wąsika.  Zwróciłem się zatem o to do prezydenta w formie wniosku o udostępnienie informacji publicznej:

eń majątkowych. W Niecodzienniku (nr 4/2014) pisał tak:

w1_f46b4.JPG

  

Przyszła odpowiedź. Nazwać ją zdumiewającą, to mało. Prezydent zachował się jak szatniarz z „Misia” Stanisława Barei, który oznajmił prezesowi Ryszardowi Ochódzkiemu, że: 

- Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi.

Oto ta odpowiedź: 

  

wąsik_5c46b.JPG

  

Sięgnąłem zatem do zamieszczonego wyżej artykułu 'redaktora” Kiełba (prawnika z wykształcenia), który ze swadą cytował w nim przepisy regulujące terminy składania oświadczeń majątkowych oraz konsekwencje grożące za ich niedotrzymanie. I zapytałem tegoż samego pana, teraz już prezydenta, co zamierza zrobić w tej sytuacji?  

  

w2_ebf59.JPG

  

Ciężko mi znaleźć adekwatne określenie kolejnej odpowiedzi pana Kiełba. Przeczytajcie Państwo sami:

  

2_c3405.JPG

  

Najwyraźniej pan Kiełb postanowił sobie zakpić. Ze mnie? Nie, z siebie samego, bo pisząc do mnie herezję o tym, że „likwidator nie jest zobowiązany do składania oświadczenia majątkowego, bo nie jest osobą zarządzającą gminną osobą prawną”, zaprzecza nie tylko zdrowemu rozsądkowi i elementarnej znajomości prawa. On zaprzecza samemu sobie, bo przecież nie kto inny, jak „redaktor” Kiełb, w 2014 roku  powołując się na te same przepisy, domagał się publikacji oświadczeń poprzedniego likwidatora. I cel swój osiągnął.

Co się takiego zmieniło, że pan Kiełb w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy zmienił zdanie o 180 stopni? Odpowiedź jest prosta, jako „redaktor” i kandydat na prezydenta  kierował się  prawem. Konkretnie,  prawem Rzeczypospolitej. A jako prezydent kieruje się prawem Kalego. A żeby było jeszcze zabawniej, nawet w tym za grosz nie jest konsekwentny.

Oto dowód:  Aktualny likwidator Kopalni Siarki SA – Damian Bogdański, który – wedle Kiełba – nie jest przecież „zobowiązany do składania oświadczenia majątkowego, bo nie jest osobą zarządzającą gminną osobą prawną” … złożył takowe oświadczenie. A prezydent Grzegorz Kiełb je opublikował na BIP-ie.

Reasumując, Grzegorz Kiełb w zależności od punktu siedzenia ma trzy punkty widzenia  na sprawę oświadczeń majątkowych likwidatora:  

  1. Likwidator ma obowiązek złożyć oświadczenie i składa (Niedbałowski)
  2. Likwidator nie ma obowiązku złożenia oświadczenia i nie składa (Wąsik)
  3. Likwidator nie ma obowiązku złożenia oświadczenia, ale... musi je złożyć (Bogdański).

Cóż, wygląda na to, że Sienkiewiczowski  Kali to przy Kiełbie cienki Bolek...  

(C) 2019 Łukasz Dybus Blog | realizacja medox.pl

Ta strona używa cookie m. in. w celach statystycznych. Dowiedz się więcej na ich temat i o zmianie ustawień w przeglądarce.
Korzystając z niniejszej strony, wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.